Ten z rozrzutem obornika

Jestem zachwycona. Dzisiejszy dzień obfitował w wiele radosnych absurdów. W przeciwieństwie do absurdów fundowanych mi przez mojego ex – ponurych i drenujących psychicznie, fizycznie jak również finansowo, dzisiejsze przyniosły mi wiele radości.

Otóż zasiadłam sobie rano do pracy, z ciepłą kawą, co do której nabieram podejrzeń, bo 4 dzień piję jeden dzbanek i dna w nim nie widać, mimo że zwykle obracam go w jeden dzień. No więc zasiadam, z całą celebrą towarzyszącą zasiadaniu, odpalam LinkedIna, a tam wyskakuje mi post typa, który się żali, że kiedyś było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze, a dziś bezczelni kandydaci nie chcą nawet wysyłać CV ze zdjęciem i datą urodzenia. Wczytuję się więc, żeby nie było, że jestem aż takim trollem, sprawdzam czy gość nie prowadzi agencji modelingowej lub castingów do filmów, no ale nie. Praca jak praca, a pan przedsiębiorca, uświadamiany przez ludzi cokolwiek zorientowanych w temacie, idzie w zaparte i ciśnie, że “wolny ryneg hurrrdurrr”. 

Już miałam dodać zjadliwy jakiś komentarzyk starej HRówy, ale mnie konieczność rozpoczęcia laborków z komunikacji powstrzymała. 

W przerwie między jednym a drugim uświadamianiem studentów na czym polega przemoc reaktywna i jak na nią reagować, zaglądam na LI po raz drugi, a tam kolejny strzał po ryju, bo pracosfera postanowiła się wypowiedzieć na temat “Domu dobrego”. I się dowiedziałam. Dowiedziałam się, że kobiety są same sobie winne, bo przemocowców wybierają. A jedna pani psycholog to nawet stwierdziła, że ta przemoc w filmie mocno przejaskrawiona jest, bo ona takich przypadków nie zna, a przecież obraca się w środowisku.

Nie zdążyłam dobrze mrugnąć, a feed mi się przeładował i wyskoczył post, w którym pan ubolewał, że w latach ‘40 XX w. było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze, nikt nie narzekał… a teraz łolobololo kryzys męskości, bo gdzie ci mężczyźni prawdziwi tacy, nic tylko ubrani dziwnie i jeszcze emocje okazują. Szczególnie ucieszyło mnie stwierdzenie, że “mężczyzna nie ma być miły, tylko prawdziwy”, z czego nietrudno wywnioskować, że zdaniem autora prawdziwy mężczyzna miły być wręcz nie powinien z defaultu. 

Dla relaksu poszłam tłumaczyć studentom dokładnie 6sty raz co powinien zawierać update projektu. Jak skończyłam student zapytał mnie o to… co powinien zawierać update projektu. 

Żeby się jeszcze bardziej zrelaksować postanowiłam zadzwonić do mojej krewnej, który to telefon odkładałam od kliku dni, bo mam taki zap…ol, że nie wiem w co ręce wsadzić, a zapowiadała się dłuższa pogawędka. 

Z rozmowy dowiedziałam się, że:

  • mój tate jest wg owej krewnej chory psychicznie (taka trudna miłość między nimi panuje, przynajmniej uczucia są w pełni odwzajemnione, co można uznać za szczęśliwy jak na te czasy zbieg okoliczności),
  • powinnam dokonać rozrzutu piętnastoletniego obornika na odcinku od bramy wjazdowej do garażu na działce, celem pełnego wykorzystania tego brązowego złota.

Dzień zakończyłam wiadomością na apce randkowej, następującej treści (tak, poleciał unmatch).

Nie no… fajny dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *